Socjologia klienta

Wpis

wtorek, 10 września 2013

Ryki, wrzaski i cała Polska czyta ze zrozumieniem

1)Matki sztuk 2. Dzieciorry sztuk 3. A rabanu jakby całe przedszkole było. Dzieciarnia nie tyle rozbrykana co i rozdarta niebywale, i obsługując mamę dwójki dowiedziałam się po kim. Młode na tył poleciały, ja jednej z mamusiek coś tam pokazuję przy ladzie

-A czy z tego bedzie miała Pani inne kolory?- pyta i wtem jej ucho wychwytuje jakąś swarę miedzy dziećmi bo jak mi nie ryknie - AAAAAADAAAAAAAAAM!! ZOSTAWŻE TĄ KAJĘ!!

Zlekłam się, podskoczyłam aż. W uszach rozebrzmiały mi dzwoneczki- takiego gardłowego, potężnego ryku się nie spodziewałam :P Pani na meczu na stadionie, nie potrzebowałaby nagłośnienia.Na ryk od matki odpowiadają dwa ryki dziecięce, z jakąś skargą jedno na drugie- i trzeci ryk od dziecka towarzyszki, ale że małe, niegadające jeszcze, to ryczało ot tak, bo ryczały i tamte.  Ludzie z sąsiednich stoisk zaglądają, co to tak głośno, kobieta oglądająca buty uśmiecha się, kręci głową i daje dyla. A my musimy trwać :P 

Ową grypkę długo jeszcze było słychać, nawet po wyjściu ze sklepu.

 

2)Jako iż w programie komp. na którym pracuję, trza się nieźle nagimnastykować aby wystawić FV z paragonu(zwroty, korekty, papierologia zapas czasu)- usilnie proszę aby o chęci otrzymania faktury informowac mnie PRZED dokonaniem zakupu, a nie jak wybiję paragon-wtedy akcja pójdzie szybko sprawnie

Druknęłam sobie karteczki z komunikatem aby chęć otrzymania FV zgłosić sprzedawcy przed zatwierdzeniem paragonu/rozpoczęciem skanowania.

I przykleiłam, i pyszni się druczkiem wyraźnym, czcionką tłuściutką. I przyszła Pani. I Pani robi zakupy. I pieniążki wzięłam, paragon wydałam, a tu Pani zaczytuje się w moją karteczkę i czyta, i czyta na głos

-Szanowny kliencie, jeżeli chcesz otrzymac fakturę , zgłos to sprzedawcy przed rozpoczęciem skanowania....OOOO! Właśnie! - szczebioce klientka i podtyka mi paragon pod nos- tak sobie czytam i sobie przypomniałam, ze Fakturę mi trzeba z tego wystawić!

Kaput ;)

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
fattyciak
Czas publikacji:
wtorek, 10 września 2013 18:40

Polecane wpisy

  • mikołaaaj

    Mikołaj, ruch, bieganie- no zapierdol, wydawałoby sie że raj dla Zosi pseudonim "Szybko, szybko, szybkoszybko!" a tu zonk! Zocha dostała spowolnienia! Snuje się

  • Takie tam i o tym jak Zośke oduczyłam sprzatania za ladą.

    Podchodzi kobita do kasy, klikam kod, inkasuję należność: 85 zł, po czym kobita nieruchomieje -Ale tam pisało 75 zł! -85 zł - odpowiadam -75!! - Pani się nakręc

  • Mydło z czaszki

    Posłałam Zochę, co by wypucowała regały i przedmioty na tyłach sklepu- miałam ja dość tego tuptania krok za mną i "Pomóc Ci? w czym Ci pomóc? Może w czymś pomóc

  • Biznesy

    Czwartek. Dzwoni On. Z Firmy. Pyta czy się zajmuję zawodowo tym i owym. Zajmuję się. Umawiamy się na piątek. Proszę o maila ze szczegółami, aby się do spotkania

  • Zakupy

    Ostatnio sporo sprzedaję w Internecie. Na aukcjach, z ustaloną ceną albo przez zwykłe ogłoszenia. I jak to zwykle ja, trafiam na oryginalnych klientów. Nie wiem

Komentarze

Dodaj komentarz

  • madziaro1 napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/13 02:05:00:

    Przeczytałam wszystko, pośmiałam się szczerze - sorry, Fattysiaku, bawi to wszystko, zwłaszcza, kiedy to nie ja się męczę z klientami ;)
    A i przypomniałaś mi kilka sytuacji z mojej kariery sprzedawcy z Polski, a i później z układacza towaru na dzikim zachodzie. Kiedyś je pewnie spiszę :), a tymczasem, kurcze, brakuje mi tych durnych klientów, z którymi się trzeba użerać. A i faktycznie teraz rozumiem Twój problem, też nie przepadałam za klientami ze stoiska papierniczo - szkolnego. Bo samo stoisko akurat było super... tylko te matki do bani ;)

Dodaj komentarz